Wyspa Elefanta (Mumbaj)

Na wyspę dostajemy się łodzią.  Z oddali mogłam jeszcze podziwiać hotel Taj Mahal, który niedługo potem został zniszczony w wyniku zamachu terrorystycznego.

Kiedy byliśmy tuż przy brzegu jeden z pracowników, chcąc przywiązać łódź, pośliznął się i wpadł do wody, inni natychmiast rzucili się na ratunek. Pięć minut i byłoby po nim. Na szczęście udało się go wyciągnąć całego. I szczęśliwie wszyscy wyszli na brzeg.

Wchodzimy po stromych schodach.  Po obu stronach rozciągają się stragany z pamiątkami. Można tu kupić naszyjniki, bransoletki, słoniki, podkładki pod kubeczki, rzeźby, wyroby z kości słoniowej, zegary, płyty. Oprócz sprzedawców spotykamy mieszkańców wiosek, znajdujących się na wyspie, którzy przygotowują obiad . „Kuchnie polową” zrobili sobie na metalowym stole obok betonowego murka.

Ci, którzy nie mają siły, by wspinać się pod górkę mogą skorzystać z „podwózki”, czyli usiąść na niebieskim drewnianym krzesełku niesionym przez dwóch Hindusów. Do krzesełka przymocowane są dwa równoległe pale –  jeden Hindus łapie ich dwa końce z przodu, drugi z tyłu.

Ci, którzy wybiorą wspinaczkę, muszą uważać na rozwydrzone małpy, które wyrywają turystom wszystko z rąk. Koło mnie szła taka rodzinka z dwójką kilkunastoletnich chłopców, którzy trzymali mirabelki w woreczku. Małpy szybko im je wyrwały. Taki Japończyk chciał im je zabrać. Jak tylko wyciągnął rękę do małpy, która jadła jedną mirabelkę, a drugą przytrzymywała sobie dolnymi łapami, ta rzuciła się na niego z pazurami, że aż zawył. Inne małpy dosłownie w sekundę przegoniły takiego Anglika, który sobie przysiadł i wcinał orzeszki.

Na górze znajduje się bardzo interesująca świątynia skalna poświęcona Śiwie, który wraz z Brahmą i Wisznu tworzy Trimurti (rodzaj trójcy hinduistycznej).  Symbolizuje w nim unicestwiający i odnawiający aspekt boskości. W skale wykuta jest postać Śiwy w różnych sytuacjach.

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.