Wyzwania dla zwierząt

Co jakiś czas organizowaliśmy zwierzętom coś dla urozmaicenia ich życia w ośrodku. Raz była to przybita do drzewa skóra królików dla lwów, innym razem lody dla wilków w upalny dzień czy masło orzechowe, które kochały, wymyślaliśmy im też zabawy.

fot. Jadan

Dostałyśmy z Karen zadanie wymyślenia czegoś dla serwali i karakali. Serwale miały dostać pudełka, w których byłyby różnej wielkości dziury, a do środka schowałyśmy pióra, patyki, kamienie, sianko itp. Tak naprawdę tylko Michael zainteresował się swoim pudełkiem. Angie totalnie nas olała, a Allegra przyszła zobaczyć o co chodzi. Podczas, gdy Micheal chodził od jednego do drugiego pudełka (przygotowałyśmy dwa), Allegra zajrzała do pudełka, ale tylko przez chwilę była zainteresowana jego zawartością. Dopiero jak wyjęłam piórko, to zaczęła się ze mną bawić, zupełnie jak mój kot.

fot. Jadan

Dla karakali przygotowałyśmy inną niespodziankę. Zabrałyśmy ich do przylegającej do ich klatki lampartów, zamknąwszy Zorro i Pardus wcześniej w innej części ich zagrody. Karakalom bardzo się to spodobało, ale myślę, że było to również urozmaicenie dla lampartów, te bowiem przez cały pobyt karakali w ich klatce nie odrywały od nich wzroku. Karakale chodziły i wąchały nowe miejsce, Max wskoczył na drzewo, wyostrzył sobie pazurki. Kiedy karakale wróciły do swojej klatki, a  Zorro i Pardus z powrotem mieli dostęp do tej części ich „mieszkanka” zaczęło się obwąchiwanie. Mój kochany Zorro mimo, iż zżerała go ciekawość przyszedł najpierw do mnie się przytulić, a potem próbował dupkę posadzić na moich kolanach. Objęłam go i popieściłam. W ich klatce było ok. 5 osób, a  on przyszedł tylko do mnie. Kocham go. Potem zaspokoił swoją ciekawość, chodził i obwąchiwał każdy kątek.

Potem poszłyśmy z Karen do gepardów, bo akurat sobie odpoczywały na trawce. Eden jak tylko mnie zobaczyła zaczęła mruczeć. Potem się położyłyśmy, Eden zaczęła mnie lizać po twarzy, trochę czułam się jakby mi ktoś papierem ściernym szorował po buzi, bo ona ma taki chropowaty język. Oczywiście pomiziałam też Faith. Następnie poszłam do moich maluszków  Hope i Horizona.

Patronem medialnym projektu jest  National Geographic Traveler. 

 

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.