Żyrafa na ulicy

RPA jest przepiękne. Niemal na każdym kroku można spotkać dzikie zwierzęta.

Co chwila zachwycam się tym krajem. Kiedy jechałyśmy z domu do ośrodka dla drapieżników, po drodze spotykałyśmy impale, kudu, guźdźce, czy antylopy. Jadąc na południe mijaliśmy wiele rezerwatów. Ponieważ żyrafy zjadły już liście w środku wychodziły coraz bliżej ulicy, co zaś sprawiało, że jadąc drogą porównywalną jak z Lublina do Warszawy, widziałam żyrafy. Były na wyciągnięcie ręki. Na każdym kroku widać było też antylopy czy bawoły. Raz udało nam się zobaczyć także zebry i nosorożca z dzieckiem. Śmiałam się, że nie musiałam jechać do Parku Krugera, żeby zobaczyć dzikie zwierzęta.

Jadąc później Panorama Route, spotykaliśmy na drodze małpeczki. Jedna np. siedziała sobie pod drzewem, jakby odpoczywała.

Kiedy pojechaliśmy odwiedzić rezerwat dla szympansów po drodze spotkaliśmy żyrafy.

Po naszej prawej stronie stał on, a po lewej – ona. Wysiadłam z samochodu, żeby zrobić zdjęcia i podejść trochę bliżej. Pewnie podeszłabym jeszcze bliżej, gdyby nie to, że Emma opowiadała, że niedawno żyrafa kopnęła jakąś turystkę i ją zabiła. Zbliżyłam się na bezpieczną odległość i taką, żebym w razie co mogła szybko wrócić do samochodu. Pan żyrafa był bardzo zaciekawiony moją osobą, zniżył szyję do dołu i mi się przyglądał przekręcając głowę w bok. Słodkie to było. Przejechaliśmy kawalunio dalej i pojawiły się żyrafiątka. Znowu wysiadłam z samochodu, żeby móc je lepiej obserwować.  Dołączyli do ich rodzice i cała rodzinka szła na spacer. I jak tu się nie zachwycać Afryką:).

3 Komentarze

  1. O rany, ja bym się chyba w takim razie bała tam mieszkac. Niby lubie zwierzeta, dbam zawsze o nie, ale z takimi nigdy nie miałam kontaktu i pewnie bym się ich jakoś obawiała. Ich zachowania lub tego, że ja bym moze je czyms sprowokowala do dzialania. No ale w sumie z drugiej strony to przecież właściwie jest miłe, że można być z naturą tak dosłownie face to face.

    Pozdrowienia :)

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.